Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Otwarte. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Otwarte. Pokaż wszystkie posty

czwartek, 27 sierpnia 2015

XXXVIII Dar Julii

Tu znajdziecie linki do recenzji poprzednich części:
 - Dotyk Julii
 - Sekret Julii
__________________________________________________________

Dar Julii
Autor: Tahereh Mafii
Cykl: Dotyk Julii (Tom III)
Wydawnictwo: Otwarte
Kategoria: fantasy, science-fiction, dystopia
Ocena: 10/10

Julia już wie, że tylko ona może zatrzymać Komitet Odnowy. Ale aby go pokonać, potrzebuje pomocy kogoś, komu nigdy nie potrafiła zaufać – Warnera. Podczas współpracy z nim przekona się, że nie wszystko, co wie o nim i o Adamie, jest prawdą.

"Słowa, myślę, są takimi nieprzewidywalnymi istotami. Żaden pistolet, żaden miecz, żadna armia czy król nigdy nie będzie tak potężny jak zdanie. Miecze mogą ciąć i zabijać, ale słowa będą dźgać i pozostawiać, zakopując się w naszych kościach, aby zmieniać się w trupy, które będziemy wnosić w naszą przyszłość, przez cały czas próbując je odkopać i ponosząc porażkę w odrywaniu ich szkieletów z naszego ciała."

Julia Ferrars powraca w wielkim stylu. Świadoma swoich możliwości i pewna swojej siły postanawia zatrzymać Komitet Odnowy - organizację, której działania stopniowo wyniszczają naszą planetę.
Ma nadzieję, że pomogą jej w tym najbliżsi przyjaciele z Punktu Omega.  
Jednak tym razem potrzebuje pomocy kogoś, kto poprowadzi żołnierzy sektora 45 do walki.
Tym kimś może być tylko Aaron Warner.

"- To jedyny sposób, w jaki wiem jak istnieć - mówi. W świecie, w którym jest tak dużo do opłakiwania i tak mało do brania? Nie opłakuję niczego. Biorę wszystko."
Po moim zdaniem nieudanym i nużącym Sekrecie Julii nadchodzi istna mieszanka wybuchowa akcji, miłości, ironii i taką ilością zdecydowania głównych bohaterów (NARESZCIE!!!), że ani rozczarowania, utrata bliskich ani nawet wielki statek pełny najlepiej wyszkolonych na świecie żołnierzy do zadań specjalnych nie będzie w stanie jej zniszczyć.

"ZAMORDUJĘ cię... – Nie – mówi, celując we mnie palcem. Znowu się cofa. – Niedobra Julia. Nie lubisz zabijać ludzi, pamiętasz? Jesteś temu przeciwna, pamiętasz? Wolisz rozmawiać o uczuciach, o tęczach..."

I ponownie Kenji jest bohaterem każdej sytuacji. Czego by Julia, Warner, Adam czy też nawet sam Kenji nie zrobili wszystko może ocalić odrobina jego jakże specyficznego humoru.

Ciężko napisać o tej książce coś tak, żeby nie spoilerować. Hmmm......

Najbardziej irytującą postacią w tej historii jest... Adam Kent.
Przez jego wielką dumę i gargantuiczne ego przepro.....
walka z Komitetem stanie się znacznie trudniejsza.

Och, mam straszną ochotę napisać Wam dlaczego tak naprawdę mnie irytował.
Ale niestety, musicie dowiedzieć się sami.

"I niestraszny mi strach, nie pozwolę mu już sobą rządzić. To strach powinien się mnie bać."
_______________________________________________________________
Piosenką na dziś jest "Nic do stracenia" by Mrozu <3
RJR 

poniedziałek, 24 sierpnia 2015

XXXVI Sekret Julii

Uważajcie. Spoilery czają się wszędzie...
_________________________________

Sekret Julii
Autor: Tahereh Mafii
Cykl: Dotyk Julii (tom II)
Wydawnictwo: Otwarte
Kategoria: fantasy, dystopia
Ocena: 4/10

Oni chcą mnie znaleźć Ja znajdę ich pierwsza

Julia z Adamem uciekają z kwatery Komitetu Odnowy i trafiają do Punktu Omega, przystani dla dzieci o szczególnych zdolnościach. Wreszcie są bezpieczni. Sielanka zakochanych trwa jednak krótko. Julia poznaje sekret, który może przekreślić ich wspólne marzenia o szczęściu…

„Nareszcie wiem, co muszę zrobić, wreszcie jestem gotowa pomóc, wreszcie mam wrażenie, że może tym razem będę w stanie utrzymać swoją moc pod kontrolą, i muszę spróbować. Więc cofam się chwiejnie. Zamykam oczy. I daję z siebie wszystko.”


Julia Ferrars powraca, aby na nowo zasiać niepokój w naszych sercach. Kontynuacja niepokojąco dobrego Dotyku Julii okazuje się być jednak.... nudna. Przygotowana na kolejną zagrażającą życiu dawkę filozofii, bezwarunkowej miłości i walki z niszczącym Ziemię Komitetem Odnowy zderzyłam się z murem niedomówień, bezsensownych kłótni bohaterów, użalania się nad sobą i rozglądania się.
 Jedynymi postaciami, które nadają tej powieści prawdziwych barw i sarkastycznego wydźwięku są Kishimoto Kenji i Aaron Warner. Ich rewelacyjny ironiczny sposób wyrażania siebie sprawił, że zakochałam się w nich bez reszty.

"-Nie mam pojęcia, co ty widzisz w tym gościu – mówi – ale powinnaś spróbować z nim pomieszkać. Ten facet jest humorzasty, że hej.
– Nie jestem humorzasty…
– Taa, bracie – Kenji odkłada sztućce. – Jesteś humorzasty. Nic tylko „zamknij się, Kenji”, „idź spać, Kenji”, „nikt nie ma ochoty oglądać cię nago”. Tysiące ludzi marzy, żeby zobaczyć mnie nago. Mogę to udowodnić."


Jednak nie mogę zapomnieć o Winstonie, Ianie i Brendanie. Ta trójka nie raz, nie dwa zdołała poprawić mi humor dolnolotnymi żartami i dystansem do siebie. Poza Adamem faceci są w tej książce znacznie bardziej ciekawi od dziewczyn, które byłyby bandą rozmemłanych i niezdecydowanych mamusinych córuń, gdyby miały matki. I tak, opisuję w tym przypadku głównie Julię.

"Kończą mi się litery. Nie mam już ani słowa. Ktoś obrabował mnie z całego słownika. Wiem, że słowa potrafią ranić. Ale nie sądziłam, że mogą zabić."

Główna bohaterka całą książkę porażała mnie totalną niekonsekwencją swoich czynów. "O nie, boję się swoich mocy!" "Jebnę pięścią w ziemię i wszystkich uratuję!" "Co ja zrobiłam?!" "Nie zasługuję na to by żyć..." "Kocham życie!" i tak dalej, i tak dalej. Nie mówcie mi, że to nie brzmi irytująco.

Co mogę powiedzieć o Sekrecie Julii? Jest to książka niezwykle trudna do przeczytania, a skreślenia skreślenia skreślenia skreślenia tylko to utrudniają. Jednak jeśli sądzicie, że dacie radę nie zepsuć sobie spojrzenia na tę jakże świetną trylogię jedną głupią książką, to zapraszam do czytania. Obiecuję, że kontynuację są dużo lepsze :)
_________________________________
Zapraszam do przeczytania recenzji pierwszego tomu, link TUTAJ.
A piosenką na dziś jest "Titanium" by David Guetta <3
RJR


niedziela, 23 sierpnia 2015

XXXV Wybrani


Wybrani (tom I)
Autor: C. J. Daugherty
Wydawnictwo: Otwarte
Kategoria: młodzieżowe
Ocena: 5/10

Gdy wszyscy wokół kłamią, komu zaufasz?

Świat Allie legł w gruzach. Jej ukochany brat zaginął, a ona została aresztowana – kolejny raz. Rodzice podejmują desperacką decyzję o wysłaniu dziewczyny do elitarnej szkoły z internatem. Akademia Cimmeria nie jest jednak zwyczajną szkołą. Panują tu dziwne zasady, a uczniowie to w większości bogate dzieci wpływowych rodziców. Kiedy jedna z uczennic zostaje zamordowana, Allie zaczyna rozumieć, że Akademia Cimmeria skrywa mroczny sekret. Czy w jego odkryciu pomoże dziewczynie przystojny Sylvain? A może outsider Carter?
Jaką tajemnicę kryje historia rodziny dziewczyny? Kim tak naprawdę jest Allie?

"Nie wszystko jest tym, na co wygląda, a ludzie nie zawsze są tymi, za których się podają."

    Alyson "Allie" Sheridan to zwyczajna nastolatka, która bla bla bla...
Chyba wszyscy już to znamy.  
     Panna Sheridan już od pierwszych stron książki pokazuje się nam z jak najlepszej... strony, dając się aresztować przez policję za dewastację mienia publicznego, którym jest jakże wyrafinowane wymalowanie sprayem na ścianie w swoim liceum przyrównanie jego dyrektora do kupy.
Co bystrzejsi zdążyli się już zorientować, że nasza bohaterka nie grzeszy raczej kreatywnością.

Rodzice Allie okazali się być równie kreatywni i.... wysłali ją do szkoły z internatem.
Na  s e m e s t r  w a k a c y j n y.
No i jak tu ich nie kochać?

I tak właśnie poniekąd oto Allie Sheridan trafia do Akademiii Cimmeria.
(Czy wszystkie nazwy własne muszą mieś zdublowane spółgłoski? Irytujące.)

W DALSZEJ CZĘŚCI MOGĄ POJAWIĆ SIĘ SPOILERY

Ten przedsionek piekieł (No co?! To szkoła z internatem, w której jest niedopuszczalne posiadanie oraz używanie jakiegokolwiek sprzętu elektronicznego, nie działają wszystkie alarmy przeciwwłamaniowe, przeciwpożarowe, a szóstoklasiści przed letnim balem kąpią się wszyscy razem! w nie-wiadomo-czy przeznaczonym do kąpieli niestrzeżonym jeziorze! Nie, nie przesadzam!)
Okazuje się być dla Sheridan przy bliższym poznaniu świetnym miejscem (podejrzewam obecność marihuany w chlebie i gazu rozweselającego w powietrzu).
Poznaję tam m. in. Wielmożną Sukę Katie, Nie Zawsze Ultrawesołą Jo, Mr. Przystojnego Francuza Sylvaina i Pana Jak Jej Dokuczę To Będzie Wiedziała Że Mi Się Podoba Cartera.

"- Piłaś całą noc? - zapytała.
- Nie! Nie bądź śmieszna. Tylko przez parę ostatnich godzin... Właściwie to która jest? - Spojrzała na zegarek, rozlewając wódkę po dachu. - Ojej."

Do rzeczy.
Książka ma 432 strony. 50 stron to wstęp. 100 to "Life in Cimmeria". 150 to zabawa w grę "Sylvain czy Carter?". Dopiero ostatnie 132 strony to sedno książki, czyli "Nocna Szkoła?", "Nathaniel?" "Lucinda?", "Kim jestem?" i "O nie! Pożar!".

Zgadnijcie, którą z powyższych części tak naprawdę oceniam?

Książka jest napisana dość łatwym językiem, bardzo szybko się ją czyta. No.... Do pewnego momentu. W połowie książki niedomyślność, niezdecydowanie i spóźniony refleks bohaterki zaczynają niezmiernie wkurzać najbardziej wytrwałego czytelnika, który z zaciekawieniem przeczyta nawet "Ogniem i Mieczem" w wieku gimnazjalnym.
Mimo wszystko przymykam oko również na totalny brak wartościowej treści, która rozwija

fabułę i mówi nam cos nowego o bohaterach (Daliście się złapać, daliście się złapać!).
Wybrani są (tak przynajmniej podejrzewam) bardzo dobrą serią ze słabym startem, który można spokojnie zakamuflować udaną kontynuacją (Usain Bolt na ostatnich mistrzostwach w półfinale), na co liczę. Z utęsknieniem czekam dnia jutrzejszego, żeby pożyczyć Dziedzictwo od koleżanki.

"Nic nie wiesz. Naprawdę nic nie wiesz. To... głupie. Nikt ci nic nie powie. Nikt ci nic nie powie..."
_____________________________________________________________

Piosenka na dziś to "Hideway", cover by Sam Tsui :)
RJR

niedziela, 12 października 2014

XXXI Klątwa Tygrysa: Przeznaczenie

Przepraszam za tak długą przerwę :/
Kolej na najnowszą książkę tej serii, która podzieliła miliony czytelników na frakcje kochających i nienawidzących ;)
Poznajcie Przeznaczenie.

Seria: Klątwa Tygrysa (tom IV)
Autor: Colleen Houck
Kategoria: fantasy, przygodowe
Wydawnictwo: Otwarte
Ocena: 7,8889/10

Co nabazgrolili autorzy:
Za Kelsey, Renem i Kishanem już trzy misje wyznaczone przez boginię Durgę. Przed nimi największe wyzwanie: pełna niebezpieczeństw podróż w poszukiwaniu ostatniego daru bogini, ognistego sznura, ukrytego w pobliżu Zatoki Bengalskiej. Bohaterów czeka wyścig z czasem i konfrontacja ze złym czarownikiem Lokeshem.

Zobacz, jak zło ściera się z dobrem, a miłość z lojalnością, i dowiedz się, jakie jest prawdziwe przeznaczenie tygrysa.

Czy klątwa zostanie zdjęta raz na zawsze?

"Szukaj nagrody Durgi.
Cztery dary
Pięć ofiar
Jedna przemiana
Bestia staje się śmiertelna"
Ciężko mi wypowiedzieć się o tej książce tak, by nie wynikało z niej, że Przeznaczenie jest piekielnie nudne, jednocześnie unikając spoilerów.
Jest tak dlatego, iż autorka próbowała podsumować w tym tomie pozostałe trzy, a także chciała wyjaśnić czytelnikom pochodzenie wszystkich niezrozumiałych zjawisk, przepowiedni i tajemnic, które łączyły głównych bohaterów z postaciami mitologicznymi i starożytnymi.
.
.
.
Już czuję, żę Was zanudzę.
Colleen Houck ma tendencję do zbyt częstego tłumaczenia symboli i skupianiu się na, dla czytelników, nieważnych detalach. Dlatego akcja książki wygląda mniej więcej tak:
1. Nuudyy...
2. Dzieje się!
3. Dzieje się!
4. Nudyy...
5. Nudyy...
6. Dzieje się!
7. Bitwa!
8. Nudyy...
9. Największa bitwa w całej serii!
10. Nudyy...
11. Cukrowy happy-end
12. Nudyy.
13. Koniec
Aby moja przepowiednia się nie spełniła, zakończę już teraz:
Klątwa tygrysa to seria połówkowa.
 - Połowa tomów byłą w porządku
 - Połowa wątków została całkiem ciekawie zakończona
 - Bohaterowie są tylko połowicznie normalni
Ale jako, że i ja jestem tylko pół-recenzentką, to można by podsumować to tak, jak ktoś gdzieś podsumował szansę polskiej reprezentacji w meczu piłki nożnej z Gibraltarem :
"Półwysep kontra pół-piłkarze"
RJR


niedziela, 14 września 2014

XXIX Klątwa Tygrysa: Wyprawa

Czy tylko ja mam tak zmarnowaną niedzielę?! Pół miasta siedzi nad rzeką, zajada lody i gra w siatkówkę, a ja kilka godzin temu zemdlałam w kościele, nie mam weny na nic... :( Przynajmniej kawa ze mną została ;)
___________________________________________


Klątwa Tygrysa: Wyprawa (tom III)
Autor: Colleen Houck
Wydawnictwo: Otwarte
Liczba stron: 472
Kategoria: fantasy, przygodowe
Ocena: 4/10

Choć Kelsey udaje się wyrwać Rena z rąk Lokesha, nie odzyskuje ukochanego. Biały tygrys stracił pamięć i dziewczyna jest mu zupełnie obca. Co więcej - każdy jej dotyk sprawia mu ból.

Jedno pozostaje niezmienne: zło nie zostało pokonane, pradawna klątwa trwa. Rozpoczyna się nowa, pełna niebezpieczeństw podróż do świata pięciu przebiegłych smoków. Czy wszyscy wyjdą cało ze starcia z mrocznymi siłami? Czy Kelsey znów rozkocha w sobie Rena, czy wybierze zapomnienie w ramionach Kishana?

Trzecia część bestsellerowej sagi „Klątwa tygrysa” łączy zawrotne tempo przygodowej powieści, nieprzewidywalność gatunku fantasy i emocje godne romansu wszech czasów.
Niech rozpocznie się wyprawa!

"-A czego się spodziewałeś? Dwa czy trzy małe kurczaki na dwa głodne tygrysy? Powinniśmy raczej dostać coś rozmiarów przynajmniej... Jak myślisz, Kishanie?
- Przynajmniej niedużego bawołu.
- Tak, bawół albo koza lub dwie. Próbowałeś kiedyś konia?
- Nie są zbyt żylaste.
- A szakala?
- Nie chociaż kilka zabiłem. Często czekały w pobliżu, żeby porwać moją zdobycz.
- Dzika?
- Przynajmniej raz w miesiącu.
- A... Kelsey, wszystko w porządku?"

Tą książkę, a właściwie całą serię przeczytałam już dość dawno. Ale zawsze było coś ciekawszego do zrecenzowania, przeczytania. Ale tak oto przybywam do Was mimo przeciwności losu z recenzją książki, którą powinno się napisać jeszcze raz od podstaw.

"Wyprawa" to już trzeci tom tej serii. Ciut lepszy od drugiego, o piekło gorszy od czwartego.
No bo naprawdę, ile można czytać o wewnętrznych rozterkach Kelsey, która porównuje dwóch braci do różnych źródeł ciepła czy też kształtów poduszek? "Och lubię okrągłe poduszki! Ciekawe, który z braci jest okrągłą poduszką..?". Albo i lepiej: "Kishan jest jak grzejnik - ciepły, solidny i niezawodny. A Ren.. On jest jak pożar, jak ogień trawiący lasy. A ja jestem ćmą podchodzącą za blisko do płomienia.". Czy jakoś tak.
Naprawdę piekielnie mnie irytuje ciągłe nawiązywanie do symboliki, dorzucanie nikomu nieznanych cytatów i ten ciągle zmieniający się trójkąt miłosny : ona kocha jego, a on kocha ją. A, czekajcie! ona kocha jeszcze tego drugiego! Ale on jej nienawidzi. Wróć, jednak ją kocha...
[Gdybym wiedziała jak wygląda emotikona wyrażająca beznadziejność i znudzenie, to pojawiłaby się właśnie w tym miejscu].
Nieważne, i tak wszyscy wiedzą, że ona będzie z
Hah! Aż takiego wielkiego spoilera bym nie wrzuciła ;)



Njo tak. Książka. Książki. Pamiętaj o książkach. Eeeee...
.
.
Już wiem! Mówiłam o Wyprawie!

Jednym z plusów tej powieści, w ogóle całej serii, jest pomysł na... Indie. No bo ileż można czytać o wspaniałej Ameryce czy też dostojnej Anglii?! A naprawdę niewiele jest dobrych książek o kulturze arabskiej. Klątwa Tygrysa odkrywa przed nami niesamowitą kulturę i wierzenia krajów Trzeciego Świata i pokazuje, że nieważne jest to, że chłopak i dziewczyna pochodzą z dwóch zupełnych kultur. Ba, nieważne, że chłopak jest starszy od dziewczyny o ponad 300 lat! (Ale ciut mi to podpada pod gerontofilię, trochę jak w Zmierzchu). Ważne jest, że się... Że jest między nimi miłość ^^

A więc - skoro mam takie problemy z językiem i poprawną polszczyzną, to czemu w ogóle prowadzę bloga? - 3 tom tej kontrowersyjnej trylogii pod względem rozwijania wątku i dalszego kreowania postaci jest do niczego, całą książkę, jak wspomniałam na początku, powinno się napisać jeszcze raz od podstaw. Ale jeśli chodzi o jej głębszy przekaz, to doskonale uwypukla ona nie przejmowanie się różnicami kulturowymi, pomoc innym bez względu na konsekwencje i to, że miłość potrafi czynić cuda.
Puenta tej recenzji taka, że "Wyprawa" jest w chusteczkę nudna i beznadziejna, ale serię "Klątwa Tygrysa" śmiało polecam :D
Rachel

sobota, 2 sierpnia 2014

XXVI Mroczne Umysły

Zapowiadam na za niedługo konkurs! Śledźcie uważnie bloga i nie przegapcie!

Okładka książki Mroczne umysły

Tytuł: Mroczne umysły (tom I serii)
Autor: Alexandra Bracken
Tłumaczenie: Maria Borzobohata-Sawicka
Wydawnictwo: Otwarte
Liczba stron: 456
Ocena: 8/10

Co nabazgrolili o książce:
Mam na imię Ruby.
Potrafię wedrzeć się do twojego umysłu, a nawet wymazać wspomnienia. Jako dziecko zostałam wysłana do obozu „rehabilitacyjnego” dla takich jak ja. Zieloni, Niebiescy, Żółci, Pomarańczowi, Czerwoni. Mroczne umysły. Zostałam
przydzielona do Zielonych, ale w rzeczywistości jestem ostatnią z Pomarańczowych. Ukrywam to, żeby przetrwać.

Książkę kupiłam ponieważ  k t o ś (mam nadzieję, że czujesz się skruszona Ver) nie miał najmniejszego zamiaru przeczytać jej przed wakacjami. No, to już nieważne (tu: emotikona, która miała pokazać, że to jest jednak ważne, z tym, że nie wiem jak ją zrobić), zajmijmy się jej zrecenzowaniem.

"Jeśli twoje dziecko zachowuje się dziwnie, wiedz, że coś się dzieje...". Pozwolę sobie zacytować Ewę-Książkówkę z Lubimy czytać, która idealnie dopasowała słowa sławnego księdza do tej książki.  
Ruby jest Inna. I to Inna przez duże I. W wieku 10 lat zostaje jako jedna z pierwszych wysłana do rządowego obozu dla takich jak ona, gdy jej rodzice zgłosili władzom, że obca dziewczynka pałęta się po ich domu jakby była u siebie. "Wysłana" "do" "rehabilitacyjnego" "obozu" "dla" "nienormalnych" "dzieci". Każde słowo można tu ująć w cudzysłów.
Iiii w tym momencie muszę sobie powiedzieć STOP, bo inaczej zaraz zacznę Wam streszczać całą książkę. 
Thurmond.
Głupota i nienawiść ludzi tak wielka, że zmaterializowała się w postaci obozu, w którym dzieci to kolory, a spojrzenie w oczy strażnikowi jest równoznaczne ze śmiercią. 
Ale te dzieciaki się nie poddają. Choć codziennie dorośli - którzy powinni być odpowiedzialni i rozważni - traktują ostatnie żyjące w Ameryce dzieci jak niewolników, to oni się nie poddają.

I to właśnie jest piękne w tej książce.

Szkoda tylko, że sceny w obozie zajmują mniej niż 1/3 książki. Czytałam Mroczne umysły niestety w formie e-booka, dlatego nie jestem w stanie napisać niczego o wykonaniu i grubości tej książki w wersji papierowej. Ale jeśli nie boicie się poznać prawdy o Uciekinierze i East River, to ta książka jest jak najbardziej dla Was.

wtorek, 3 czerwca 2014

XVI Dotyk Julii

Dzisiaj chciałabym napisać recenzję książki o mojej imienniczce, która całkowicie mnie pochłonęła. Poznajcie moją opinię o Julii Ferrars.

Autor: Tahereh Mafii
Tłumaczenie: Małgorzata Kafel
Wydawnictwo: Otwarte
Liczba stron: 336
Ocena: 8/10

Zostałam przeklęta
Mam niezwykły dar

Jestem potworem
Mam nadludzką moc

Mój dotyk zabija
Mój dotyk to moja siła

Jestem narzędziem zniszczenia
Będę walczyć o miłość


Nikt nie wie, dlaczego dotyk Julii zabija.
Bezwzględni przywódcy Komitetu Odnowy chcą wykorzystać moc dziewczyny, aby zawładnąć światem. Julia jednak po raz pierwszy w życiu się buntuje. Zaczyna walczyć, bo u jej boku staje ktoś, kogo kocha.


„Nie możesz mnie dotknąć – szepczę.
Kłamię – oto, czego mu nie mówię.
Możesz mnie dotknąć – oto, czego nigdy nie powiem.
Proszę, dotknij mnie – oto, co chcę powiedzieć”.


Szczerze? Przeczytałam tę książkę, bo stała na zakazanej wcześniej dla mnie półce w bibliotece. Był to mój pierwszy, prawdziwy, samodzielny wypad do biblioteki, więc nie było nikogo, kto mógłby mnie powstrzymać.
Książka z początku lekko nurząca, pierwsze rozdziały dały mi złudne poczucie pewności: "Ona zrobi to i to, a on powie bla bla, ale tamta ecie pecie." Mniej więcej na tym to polegało.
A potem przez przypadek książka ta upadła mi i otworzyła się na byle jakiej stronie. A na tej stronie wydrukowano 2 słowa, które sprawiły, że historia Julii Ferrars potoczyła się niesamowitym, niemożliwym do przewidzenia torem.

Oczywiście, że nie powiem Wam, jakie 2 słowa. To zepsułoby Wam całą frajdę czytania :)

"- Przydzielamy ci współwięźnia współlokatora - powiedzieli
 - Mamy nadzieję, że tutaj zgnijesz Za dobre sprawowanie - powiedzieli
 - Psychol, jak ty Koniec odosobnienia - powiedzieli"



Wszystko byłoby cudowne, gdyby nie kto? Oczywiście główna bohaterka!
Z jakieś dziwnego i niezrozumiałego powodu większość głównych bohaterek dystopii piekielnie mnie irytuje. Czy to Katniss Everdeen, czy też może America Singer, wszystkie są tak samo niezdecydowane, lekkomyślne, a ich prawdziwe ja ukazuje się dopiero w ostatnim tomie. Tak jest ZAWSZE. ZA - WSZE! To zaczyna mnie już nudzić.

Ale za to bohaterowie płci męskiej są idealni. No, prawie. Peeta i Gale w jednej osobie - marzenie ;-)
Maxon i Aspen razem to idealne połączenie spokojnego "bycia" i nieśmiertelnego zapału. Autorki i autorzy dystopii po prostu nie potrafią tworzyć normalnych dziewczyn - sorry, ale taka jest prawda.

Mimo irytującej - jak zwykle - głównej bohaterki historia świata, w którym panuje Komitet Odnowy jest niezwykła. Szczególnie poruszyła mnie rozpaczliwa potrzeba ujrzenia ptaka - w mantrze Julii dostrzegłam tą charakterystyczną beznadziejną nadzieję ludzi na rzeczy niemożliwe. (Tak, wiem, masło maślane). 
I znowu muszę to napisać: mimo powyższej krytyki książka bardzo mi się spodobała i podoba nadal. 

Niebanalne ujęcie tematu wyrzutka społecznego zainspirował mnie do napisania krótkiego opowiadania fanfiction o Percy'm Jacksonie, które już niedługo ukaże się w częściach na blogu.
Rachel

czwartek, 27 lutego 2014

VII Klątwa tygrysa: Wyzwanie

Cześć! Jak pewnie zauważyliście ostatnio bardzo często zmieniam wygląd strony, więc łatwo się pomylić :D. Ale na szczęście wybrałam jeden szablon, który pozostanie ze mną na dłużej, póki nie zrobię własnego :) Ale przejdźmy do samej recenzji.


Autor: Colleen Houck
Wydawnictwo: Otwarte
Ocena: 3/10

Serce Kelsey zostało złamane, pradawne zaklęcie - nie.

Po powrocie do domu dziewczyna próbuje zapomnieć o indyjskim księciu Renie i poukładać sobie życie na nowo. Jednak mroczne siły nie zostały pokonane, a niebezpieczeństwo czai się na każdym kroku. Kelsey musi wrócić do Indii - tym razem z niepokornym bratem Rena, Kishanem, nad którym również ciąży klątwa.
Czy Kelsey zdnajdzie odwagę, by uwierzyć w miłość i stanąć do walki ze złem? Czy to wyzwanie przybliży całą trójkę do złamania zaklęcia, czy przeciwnie - pozbawi ich złudzeń?


"- Niezależnie od tego, co się stanie, pamiętaj, że cię kocham, hridaj patni. Obiecaj mi, że będziesz pamiętała. - Będę. Obiecuję. Mudźhe tumse pjar hai, Ren."

Zachwycona pierwszą częścią tej niezwykłej serii rzuciłam się na kolejną. Niestety mimo wysokiej oceny powyżej rozczarowałam się. Pisarka mimo, że  jej książka nie straciła swojego bogatego języka i konkretnego stylu, to zaprzepaściła, straciła ten czar, element, który kazał mi piszczeć przy każdej przewracanej kartce.

Historia zaczyna się bardzo schematycznie. Kelsey ze złamanym sercem [no cóż, na własne życzenie] wraca do domu i próbuje wrócić do normalnego życia. Zaczyna naukę w prestiżowej uczelni. A tak w ogóle, czy tylko mnie zastanawia: dlaczego inni studenci nie zauważyli tatuażu Pheta, blizn itd.? Nie sądzę, żeby Kelsey nosiła codziennie golfy z długim rękawem i rękawiczki ><. Zaczęła się umawiać z 3 chłopakami naraz [bardzo inteligentnie]. Dobijała mnie ta cała sytuacja z Archi'm. Naprawdę nie mogła powiedzieć: Spadaj idioto, jesteś brzydki i mnie nie interesujesz!? 

Moim zdaniem ta irytyjąca postać powinna zostać uśmiercona w 3 części, by jej miejsce zajęła dużo milsza, ładniejsza dziewczyna, w której Ren zakochałby się jeszcze mocniej, i byłaby ona ludzkim uosobieniem bogini Durgi, z tym, że sama Durga nie byłaby tego świadoma.

.
.
.

O Boże, nie mam takich nerwów, żeby napisać długą recenzję. Najważniejsze jest to, że była to najgorsza część w całej serii. Te 3 pkt. książka dostała za to, że szybko się ją czytało i za pomysł z SPOILER! porwaniem Rena. Jak napiszę coś więcej, to wybuchnę, dlatego ogłaszam, że jest to jedna z moich najkrótszych recenzji.

Rachel

wtorek, 25 lutego 2014

VI Klątwa Tygrysa

Autor: Colleen Houck
Wydawnictwo: Otwarte
Ocena: 8,75/10

Magnetyczne oczy tygrysa
Pradawna klątwa, którą może zdjąć tylko ona.
Namiętność silniejsza niż strach.
Razem muszą stawić czoła mrocznym siłom.
Czy poświęcą wszystko w imię miłości?

"Wielkie dzięki, mój panie! - mruknęłam do tygrysa. - Gdzie ja jestem? Co ja wyprawiam? Utknęłam Bóg wie gdzie w indyjskiej dżungli, nocą, z tygrysem na sznurku."

Jak sami widzicie ciężko było mi ocenić tą książkę. Ocena 8,75/10 sama w sobie pokazuje, jak bardzo wahałam się nad 9. Dlaczego w ostateczności jest tak a nie inaczej? Już wyjaśniam.
Bohaterką powieści jest Kelsey Hayes - piękna, miła, dość inteligentna, lubiąca zwierzęta, siedemnastoletnia sierota wychowująca się w rodzinie zastępczej. Nie cierpi zdrowej kuchni swojej adopcyjnej matki, nie ma prawdziwych przyjaciółek czy przyjaciół, uwielbia swoje przyszywane rodzeństwo, ale ogólnie jest dość samotna. Oczywiście nie byłoby książki, gdyby nie uważała się za przeciętną biedaczkę, która już nigdy nie przestanie płakać za rodzicami, którzy zostali zabici w wypadku samochodowym i nie ma pieniędzy na dobrą uczelnię, przez co ma zamiar uczyć się w podstawowym dwuletnim koledżu.
Wszystko zmienia się (bo jakżeby nie inaczej) gdy w wakacje zatrudnia się w pobliskim cyrku wędrownym jako "dziewczyna od wszystkiego". Jednym z jej zadań jest opieka nad białym tygrysem o imieniu Dhiren.
Kelsey co wieczór czyta mu poezję. Przy Renie (jak zwykła go nazywać) czuła się swobodnie, przez co pewnego dnia bezmyślnie wkłada rękę między pręty klatki z przeświadczeniem, że tygrys nic jej nie zrobi.
Jako że dziewczyna jest niepoprawną szczęściarą nic się jej nie dzieje, ręka zostaje na swoim miejscu. Wypowiada życzenie (Kelsey, nie ręka), by Ren odzyskał wolność.I wszystko potoczyło się lawinowo. 

Mogłabym tu szczegółowo opisać rozwój wypadków, ale może jeszcze ktoś tego nie przeczytał, a moja recenzja sprawiłaby, że książka nie byłaby już zaskakująca? Chyba sobie daruję. Napiszę tylko tyle, że mimo doprowadzającej-swoim-zachowaniem-do-białej-gorączki Kelsey książka podobała mi się i możecie w najbliższym czasie spodziewać się recenzji następnych tomów :3
Wasza zwariowana spędzająca coraz mniej czasu na facebooku (BRAWO!) blogerka Rachel